W pustyni i w puszczy, rozdział 42, str. 1 Fragment 20
W pustyni i w puszczy, rozdział 42, str. 1 |
Jednakże nie był wcale spokojny o własne i Nel losy. Dobrze!
przejdzie zapewne łatwo posiadłości Wa-himów i Samburów, lecz co
potem? Na jakie trafi jeszcze szczepy, w jakie wejdzie okolice i ile
mu pozostanie drogi? Wskazówki Lindego były zbyt ogólne. Stasia
trapiło to mocno, że właściwie nie wiedział, gdzie jest, gdyż ta część
Afryki wyglądała na mapach, z których się uczył geografi, zupełnie
jak biała karta. Nie miał też żadnego pojęcia, co to jest to jezioro
Bassa-Narok i jak jest wielkie. Był na południowym jego krańcu,
przy którym szerokość rozlewu mogła wynosić kilkanaście
kilometrów. Ale jak daleko jezioro ciągnęło się na północ, tego nie
umieli mu powiedzieć ani Wa-himowie, ani Samburowie. Kali, który
znał jako tako język ki–swahili, na wszystkie pytania odpowiadał
tylko: „Bali! bali!”, co znaczy: daleko! daleko! – ale to było
wszystko, co Staś zdołał z niego wydobyć. |
| 2008-10-26 10:54:59 |