W pustyni i w puszczy, rozdział 40, str. 2
W pustyni i w puszczy, rozdział 40, str. 2 |
276
Ja wolę Murzynów – odpowiedziała dziewczynka. – Tak, póki uchodzisz za bożka. Porwano mnie z Fajumu razem z panienką, której było na imię Nel, a odwiozę jakieś Mzimu. Powiem ojcu i panu Rawlisonowi, żeby cię nigdy nie nazywali inaczej. A jej oczy poczęły się zaraz rozjaśniać i śmiać. – Może zobaczymy tatusiów w Mombassie? – Może. Gdyby nie ta wojna nad brzegami Bassa-Narok, bylibyśmy tam prędzej. reklama sms Potrzeba też było Fumbie w to się wdawać. To rzekłszy skinął na Kalego: – Kali, czy chory Murzyn słyszał o wojnie? – Słyszał. Być wielka wojna, bardzo wielka: Fumby z Samburu. – Więc co będzie? Jakże przejdziemy przez kraj Samburu? – Samburu uciec przed panem wielkim, przed Kingiem i przed Kalim. – I przed tobą? – I przed Kalim, ponieważ Kali ma strzelbę, która grzmieć i zabijać.ojcu i panu Rawlisonowi, żeby cię nigdy nie nazywal Staś począł rozmyślać nad udziałem, jaki mu wypadnie wziąć w zapasach między pokoleniem Wa-himów a Samburu, i postanowił pokierować sprawą w ten spośród, by wojna nie utrudniała podróży. Rozumiał, że przybycie ich będzie całkiem niespodziewanym wypadkiem, który od razu zapewni Fumbie przewagę. Należało tylko wyzyskać odpowiednio przewidywane zwycięstwo. W wioskach, o których mówił chory myśliwiec, zasięgnęli nowych wiadomości o wojnie. Były one coraz dokładniejsze, ale dla Fumby niepomyślne. Mali podróżnicy dowiedzieli się, że prowadził on walkę odporną i że Samburu, pod wodzą swego króla nazwiskiem Mamha, zajęli już znaczną przestrzeń kraju Wa-himów i zdobyli mnóstwo krów. Opowiadano, że wojna wre głównie na południowym krańcu wielkiej wody, gdzie na wysokiej i szerokiej skale leży wielka boma46 Fumby. |
| 2008-10-26 10:50:46 |