barcelona

W pustyni i w puszczy, rozdział 39, str. 5

– Możesz. To rzekłszy zawrócił ją, pokazał jej raz jeszcze dla pewności kępę drzew, z której wychodził dym obozowy i w której rozlegało się trąbienie Kinga, po czym nurknął w wysoką dżunglę obrastającą brzeg wąwozu. Lecz nie uszedł jeszcze stu kroków, a już ogarnął go niepokój. „To przecie głupio z mojej strony – pomyślał – żem pozwolił Nel chodzić samej po Afryce, głupio! głupio! To takie dziecko! Nie powinienem jej ani na krok odstępować, chyba że jest przy niej King.
Kto wie, co się może trafić! Kto wie, czy pod tym różowym krzakiem
nie siedzi jaki wąż, wielkie małpy mogą się tu wychylić z wąwozu i















43
Braiera anthelmitica, wspaniała roślina, której ziarna są znakomitym lekarstwem na
solitera. Rośnie przeważnie w południowej Abisynii. porwać mi ją albo pokąsać.
Brońże Boże! Zrobiłem okropne głupstwo!” I niepokój jego przeszedł w gniew na samego siebie, a zarazem w okropny lęk. Nie namyślając się dłużej, zawrócił, jakby tknięty nagłym złym przeczuciem. Idąc śpiesznie, z tą niesłychaną wprawą,
jakiej już nabrał wskutek codziennych polowań, trzymał gotową do
strzału strzelbę i posuwał się wśród kolczastych mimoz bez żadnego
szelestu, zupełnie jak pantera, gdy nocą skrada się do stada antylop. Po chwili wysunął głowę z wysokich zarośli, spojrzał – i skamieniał.
Nel stała pod krzem kusso z wyciągniętymi przed siebie
rączkami; różowe kwiaty, które upuściła z przerażenia, leżały u jej
nóg, a w odległości dwudziestu kilku kroków wielki płowoszary
zwierz pełznął ku niej wśród niskiej trawy.
Staś widział wyraźnie jego zielone oczy wpatrzone w białą jak
kreda twarz dziewczynki, jego zwężoną z przypłaszczonymi uszyma
głowę, jego podniesione w górę z powodu przyczajonej i pełzającej
postawy łopatki, jego długie ciało i jeszeze dłuższy ogon, którego
koniec poruszał się lekkim kocim ruchem. Chwila jeszcze – jeden skok, i byłoby po Nel.

2008-10-24 10:22:26