barcelona

W pustyni i w puszczy, rozdział 33, str. 2

Abisynia jest wprawdzie państwem chrześcijańskim, ale południowe, dzikie plemiona są albo pogańskie, albo wyznają islam – i z tego powodu sprzyjają po cichu Mahdiemu. Nie, tamtędy nie przejdziecie. – Więc co ja mam począć i dokąd iść z Nel? – zapytał Staś. – Mówiłem, że położenie jest ciężkie – rzekł Linde. To rzekłszy założył obie ręce na głowę i długi czas leżał w milczeniu. – Do oceanu – ozwał się wreszcie – będzie stąd przeszło dziewięćset kilometrów przez góry, przez dzikie ludy, a nawet przez pustynię, bo tam są podobno całe okolice, w których brak wody. Ale kraj należy nominalnie do Anglii.
Można trafić na transporty kości słoniowej do Kismaja, do Lamu i do Mombassy – może na wyprawy misyjne. Zrozumiawszy, że z powodu derwiszów nie zdołam zbadać biegu tej rzeki, ponieważ skręca ona do Nilu, chciałem i ja iść na wschód do oceanu.

2008-10-23 09:18:43