W pustyni i w puszczy, rozdział 2 Fragment 80




W pustyni i w puszczy, rozdział 2


– Sidi – rzekła – niech Allach błogosławi ciebie, twoje
potomstwo, twój dom i twoje trzody!
– Czego żądasz? – zapytał inżynier.
– Miłosierdzia, ratunku i pomocy w nieszczęściu, o panie! Oto
jestem uwięziona w Port-Saidzie i zatrata wisi nade mną i nad mymi
dziećmi.
13
– Mówisz, żeś uwięziona, a przecież mogłaś tu przyjść, a do tego
w nocy.
– Odprowadzili mnie tu zabtiowie, którzy we dnie i w nocy
pilnują mego domu, i wiem, że mają rozkaz poucinać nam wkrótce
głowy.
– Mów jak niewiasta roztropna – odpowiedział wzruszając
ramionami pan Rawlison.– Jesteś nie w Sudanie, ale w Egipcie, gdzie
nie zabijają nikogo bez sądu, więc możesz być pewna, że włos nie
spadnie z głowy ani tobie, ani twym dzieciom.
Lecz ona poczęła go błagać, by wstawił się za nią jeszcze raz do
rządu, wyjednał jej pozwolenie na wyjazd do Smaina: „Anglicy tak
wielcy jak ty, panie (mówiła), wszystko mogą. Rząd w Kairze myśli,
że Smain zdradził, a to jest nieprawda! Byli u mnie wczoraj kupcy
arabscy, którzy przyjechali z Souakimu, a przedtem kupowali gumę i
kość słoniową w Sudanie, i donieśli mi, że Smain leży chory w El-
Faszer i wzywa mnie wraz z dziećmi do siebie, by je
pobłogosławić.”
– Wszystko to jest twój wymysł, Fatmo – przerwał pan Rawlison.
Lecz ona zaczęła zaklinać się na Allacha, że mówi prawdę, a
następnie mówiła, iż jeśli Smain wyzdrowieje – to wykupi
niezawodnie wszystkich jeńców chrześcijańskich, jeśli zaś umrze, to
ona, jako krewna wodza derwiszów, łatwo znajdzie do niego przystęp
i uzyska, co zechce. Niech jej tylko pozwolą jechać, albowiem serce
w jej piersiach skowyczy z tęsknoty za mężem. Co ona, nieszczęsna
niewiasta, zawiniła rządowi i chedywowi? Czy to jej wina i czy może
za to odpowiadać, że ma nieszczęście być krewną derwisza
Mohammeda-Achmeda?
Fatma nie śmiała wobec „Anglików” nazwać swego krewnego
Mahdim, ponieważ znaczy to: odkupiciel świata – wiedziała zaś, że
rząd egipski uważa go za buntownika i oszusta. Ale bijąc wciąż
czołem i wzywając niebo na świadectwo swej niewinności i niedoli,
poczęła płakać i zarazem wyć żałośnie, jak czynią na Wschodzie
niewiasty po stracie mężów lub synów. Następnie rzuciła się znowu
twarzą na ziemię, a raczej na dywan, którym przykryta była posadzka
– i czekała w milczeniu.
Nel, której chciało się trochę spać pod koniec obiadu, rozbudziła
się zupełnie, a mając poczciwe serduszko chwyciła rękę ojca i całując
ją raz po razu, poczęła prosić za Fatmą:
– Niech jej tatuś pomoże! – niech jej pomoże!
14
Fatma zaś, rozumiejąc widocznie po angielsku, ozwała się wśród
łkań, nie odrywając twarzy od dywanu:
– Niech cię Allach błogosławi, kwiatku rajski, rozkoszy Omaja,
gwiazdko bez zmazy!
Jakkolwiek Staś był w duszy bardzo zawzięty na mahdystów,
jednakże wzruszył się także prośbą i bólem Fatmy. Przy tym Nel
wstawiała się za nią, a on ostatecznie zawsze chciał tego, czego
chciała Nel – więc po chwili ozwał się niby do siebie, ale tak, by
słyszeli go wszyscy:
– Ja, gdybym był rządem, pozwoliłbym Fatmie odjechać.
– Ale ponieważ nie jesteś rządem– odpowiedział mu pan
Tarkowski –lepiej zrobisz nie wdając się w to, co do ciebie nie
należy.
Pan Rawlison miał również litościwą duszę i odczuwał położenie
Fatmy, ale uderzyły go w jej słowach rozmaite rzeczy, które wydały
mu się prostym kłamstwem. Mając prawie codzienne stosunki z
komorą w Izmaili wiedział dobrze, że żadne nowe ładunki gumy ani
kości słoniowej nie przechodziły w ostatnich czasach przez kanał.
Handel tymi towarami ustał prawie zupełnie.
W pustyni i w puszczy, rozdział 2 fragment 100...

2008-10-13 20:04:51 

  • Polecane

  •