Prus Lalka, Tom 1 rozdział 7 Fragment 120
Prus Lalka, Tom 1 rozdział 7 |
- z niepokojem zapytała panna Florentyna.
- Nie pytaj mnie. Nic do mnie nie mów, jeżeli nie chcesz, ażebym rozpłakała się na ulicy.
A po chwili dodała po francusku:
- Zresztą, może zrobiłam źle przyjeżdżając tutaj, ale. wszystko mi jedno!.
- Myślę, Belciu - rzekła, z powagą sznurując usta, jej reklama sms towarzyszka - że należałoby pomówić o tym z ojcem albo z ciotką. - Chcesz powiedzieć - przerwała panna Izabela - że muszę pomówić z marszałkiem albo z baronem? Na to zawsze będzie czas; dziś nie mam jeszcze odwagi. Przerwała się rozmowa. Panie milcząc wróciły do domu; panna Izabela cały dzień była rozdrażniona. Po wyjściu panny Izabeli ze sklepu Wokulski wziął się znowu do rachunków i bez błędu zsumował dwie duże kolumny cyfr. W połowie trzeciej zatrzymał się i dziwił się temu spokojowi, jaki zapanował w jego duszy. Po całorocznej gorączce i tęsknocie przerywanej wybuchami szału skąd naraz ta obojętność? Gdyby można było jakiegoś człowieka nagle przerzucić z balowej sali do lasu albo z dusznego więzienia na chłodne obszerne pole, nie doznałby innych wrażeń ani głębszego zdumienia. "Widocznie przez rok ulegałem częściowemu obłąkaniu" - myślał Wokulski. - Nie było niebezpieczeństwa, nie było ofiary, której nie poniósłbym dla tej osoby, i ledwiem ją zobaczył, już nic mnie nie obchodzi. A jak ona rozmawiała ze mną. Ile tam było pogardy dla marnego kupca." Zapłać temu panu!." Paradne są te wielkie damy; próżniak, szuler, nawet złodziej, byle miał nazwisko, stanowi dla nich dobre towarzystwo, choćby fizjognomią zamiast ojca przypominał lokaja swej matki. Ale kupiec - jest pariasem. Co mnie to wreszcie obchodzi; gnijcie sobie w spokoju!" Znowu dodał jedną kolumnę nie uważając nawet, co się dzieje w sklepie. Prus Lalka, Tom 1 rozdział 7 fragment 140 |
| 2008-11-07 16:58:10 |