Prus Lalka, Tom 1 rozdział 17
Prus Lalka, Tom 1 rozdział 17 |
KIEŁKOWANIE ROZMAITYCH ZASIEWÓW I ZŁUDZEŃ
Było już wpół do dziewiątej wieczorem, kiedy Wokulski wracał do domu. Słońce niedawno zaszło, lecz silny wzrok mógł już dopatrzeć większe gwiazdy przebłyskujące na reklama sms zlotawolazurowym niebie. Po ulicach rozlegał się wesoły gwar przechodniów; w sercu Wokulskiego zasiadł radosny spokój. Przypominał sobie każdy ruch, każdy uśmiech, każde spojrzenie i każdy wyraz panny Izabeli, z podejrzliwą troskliwością wyszukując w nich śladu niechęci albo dumy. Na próżno. Traktowała go jak równego sobie i jak przyjaciela, zapraszała, aby ich częściej odwiedzał, ba!. nawet żądała, aby ją o co prosił. "A gdybym się był w tej chwili oświadczył - przyszło mu na myśl - to co?." I pilnie wpatrywał się w rysy jej widma, które mu napełniało duszę; ale - znowu nie dostrzegł ani śladu niechęci. Owszem - figlarny uśmiech. "Odpowiedziałaby - myślał - że za mało jeszcze się znamy, że powinienem zasłużyć na nią. Tak. niezawodnie tak by odpowiedziała" - powtarzał, ciągle przypominając sobie niewątpliwe oznaki sympatii. "W ogóle - mówił - byłem niesprawiedliwie uprzedzony do wielkich panów. A oni są przecie takimi jak i my ludźmi; może nawet mają więcej subtelnych uczuć. Wiedząc, że jesteśmy goniącymi za zyskiem gburami, unikają nas. Ale poznawszy w nas uczciwe serca, przygarniają do siebie. Cóż to za rozkoszna żona może być z takiej kobiety! Naturalnie, że powinienem na nią zasłużyć. Jeszcze jak!." I pod wpływem tych myśli czuł, że budzi się w nim jakaś wielka życzliwość, która ogarnia naprzód dom Łęckich, potem dalszą ich rodzinę, potem jego sklep i wszystkich ludzi, którzy w nim pracowali, potem wszystkich kupców, którzy mieli z nim stosunki, a nareszcie - cały kraj i całą ludzkość. Prus Lalka, Tom 1 rozdział 17 fragment 20 |
| 2008-11-07 17:04:46 |